Blog ten jest pamiętnikiem historii narodzin mojego syna.
O Raphaela walczyłam 10 lat.
Przeszłam kilka operacji, 3 zabiegi in vitro.
Trzeci zabieg dał Nam syna.
Oto nasza historia.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Małe Wielkie zwycięstwa.



Wczoraj stojąc w łazience zobaczyłam Twoje, jedno z wielu, pierwszych małych zwycięstw.
Moje ręce, nogi rwały się aby podbiec i Cię przytrzymać. Abyś nie upadł na miękką pupę, abyś nie uderzył się przypadkiem w głowę, abyś upadając nie przytrzasnął sobie wargi ząbalami, abyś abyś abyś abyś...

Ale wewnętrzna siła i przekonanie kazało mi stać w miejscu i pozwolić Ci działać i zwyciężać samemu.

W chwili kiedy wdrapałeś się na łóżko, podeszłam cicho od tyłu aby w razie czego zamortyzować upadek.

To był Twoje małe zwycięstwo- moje, jedno z największych w moim życiu.
Potrafić stać w miejscu, pozwolić Ci próbować i smakować życia.

Piszę to aby nie zapomnieć i zawsze być właśnie taką matką.
Matką, która stoi z boku, obserwuje, pozwala, i zawsze jest podporą kiedy staje się niebezpiecznie i trzeba się oprzeć.






13 komentarzy:

AnkaSkakanka pisze...

Piękny wpis. Ja tez pamiętam pierwsze wstanie mojej Martynki. Uroczy moment. A Guapa jaka piękna. Pozdrawiam

ola pisze...

Dzidziol żabul wymiata!
Gratuluje zwycięstwa

MariaPar pisze...

Kolekcjonuj te chwile jak najdroższy skarb !
Pozdrawiam ciepło

ambiguity pisze...

pięknie napisałaś, w połączeniu z muzyką aż łza mi się w oku zakręciła

lena pisze...

pięknie:)) usciski!!

betti312 pisze...

Gratulacje!!! Raszko jesteś WIELKI!!! Zdjęcia cudowne, Raszko słodziutki :) No teraz czekam na wieści o pierwszych kroczkach :). Buziaki :*

mika - monika pisze...

bardzo kochana mama :)

ystin pisze...

BRAWO! Dla Ciebie najpierw, potem dla Bohatera oczywiscie!
Jestem za♥♥♥ tak trzymaj Hanuś,
doswiadczenia własne to najlepsza nauka!

córka pisze...

na myśl o zwycięstwie Raszka i mnie duma rozpiera.
teraz każde takie zwycięstwo będzie tym wielkim. już nie ma małych.

mrs.right pisze...

Ładnie to ujęłaś. Ja też uważam, że takie podejście czyni nas dobrymi Mamami. Guapcia słitaśna:)

wertypolo pisze...

Kiedyś musi być ten pierwszy raz.......
Jeszcze nie raz czekają Was wzloty i upadki :). Oby tych wzlotów było jak najwięcej.
Życie dziwne jest....czasem.
Pozdrowionka i buziaki dla całej rodzinki :)

ZEZULLA pisze...

On się w ogóle nie zmienia!:D Słodziaka macie, oj słodziaka!

Kerry-Marta pisze...

Te małe sukcesy bardzo bardzo łapią za serce i ściskają jak nic. Ależ pan Dzidziol urósł. I widzę tu cudowną przyjaźń, miłość psa do małej istotki i miłość brzdąca do tego wielkiego psiaka. Cudowny początek przyjaźni. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz. Wszystko co napisałaś to prawda.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...