Blog ten jest pamiętnikiem historii narodzin mojego syna.
O Raphaela walczyłam 10 lat.
Przeszłam kilka operacji, 3 zabiegi in vitro.
Trzeci zabieg dał Nam syna.
Oto nasza historia.

środa, 13 kwietnia 2011

Fee słoneczko, cacy słoneczko ???























Raz, dwa, trzy-takimi to oto trzema kopniakami albo piąchami, powitałeś mój pomysł wytawienia Ciebie na słońce.
Znaczy nie lubisz, czy lubisz i chcesz więcej?
Zaczynam rozpoznawać Twoje delikatne ruchy.
Czasami potrafisz dać mocniej znać o sobie, czasami bawisz się w małą rybkę. Śmiesznie.
Powoli, bardzo powoli dochodzi do mojej świadomości, że to dzieje sie naprawde, że jesteś i że za chwilę wszystko sie zmieni, a moje życie nabierze sensu.
Kocham Cię kopaczu.





ps. Kolejne usg 21 kwietnia. Myślę, że wtedy zdradzisz nam wreszcie kim jesteś.
Na razie zrobiłam przerwę w kupowaniu Ci szmatek.

14 komentarzy:

ambiguity pisze...

doczekałaś się kopniaczków, super. Ja mimo że brzuch mam już ogromniasty to ciągle nie mogę uwierzyć ze się udało i dziś nawet pod kołdrę zaglądałam czy brzuszek jest i nie zniknął - całuski dla kręciołka

Kerry-Marta pisze...

Lubię tu zaglądać bo przywołujesz jedne z moich najwspanialszych wspomnień.

Kerry-Marta pisze...

Dziękuję

Inkwizycja pisze...

Wzruszam się, jak to czytam...
ONO jest naprawdę ;-))
Ściskam Was czule, najczulej...

Ivalia pisze...

Przeglądam pamiętniczek w miarę systematycznie, przeglądam i nie mogę uciec od myśli: jak to szybko się dzieje! Dopiero cieszyłam się że ZAISTNIAŁO dziś się cieszę że JEST namacalnie niemalże:))))

ankaskakanka pisze...

Kiedy brzuch wykrzywiał się na różne strony mój mąż zwykł wtedy mawiać że w moim brzuchu jest OBCY jak z filmu. Do dziś się śmiejemy że Martyna to "pierdzipięta". Uważaj, teraz to są muśnięcia a potem mogą być fest boksy

mika - monika pisze...

to jest najfajniejszy okres ciąży - uwielbiałam swoje paskudy jak mieszkały w moich brzuchu i mnie szturchały :) oj zmieni się zmieni ale jak ktoś czeka na takie zmiany to jest najszczęśliwszy całuchy w brzuchol :) ale mnie ciekawość zżera czy mamy córeczkę czy synusia :)

Zosia pisze...

Maleństwo na pewno lubi słoneczko, pewnie już nie może się doczekać, żeby poczuć jego ciepło na własnej skórze, a nie tylko przez maminy brzuch. Zgadzam się z Ivalią, to wszystko dzieje się tak szybko... Szczęściara z Ciebie! :) Pozdrawiam ciepło :)

ivcia pisze...

My też go KOCHAMY :}
Niech rozkwita tak pięknie jak te kwiaty :)
Całuski dla ciebie i kopacza :*************

Balbina pisze...

wymowne zdjęcia: róż i błękit :-)

A kopniaki bywają czasami mocne i bolesne. Moja Tośka to była mała zgaga, dawała dowiwatu i nic jej się do dziś nie zmieniło. Z perspektywy czasu ciąża trwa szybko, choć jak w niej byłam to myślałam, ze to się nie skończy i zostanę tym wielorybem na wieki. Wszyscy wspominają jako wyjątkowy czas, ja nie byłam jakoś wyjątkowo zachwycona nawet powiedziałam kiedyś to mojemu gineksowi, gdzie ta magia itd śmiał się, że ja po prostu z tych bardziej twardzielek, które dopiero po urodzeniu łapią bakcyla macierzyństwa i chyba tak było.
Pewnie jak ktoś bardzo na ciążę czekał, wyczekiwał, pragnął to inaczej ją odbiera. Całusy dla Was

Balbina pisze...

doczytałam I wpis i teraz zaczynam rożne fakty kojarzyć:-). Rozumiem, że w takim przypadku ciąża jest zdecydowanie bardziej mistycznym przeżyciem niż moja, taka normalna, niezaplanowana w wieku 34 lat:-)Tak, tak niezaplanowana, nawet w tym wieku można wpaść:-)
Czyli mam dwa punkty widzenia: super plan i brak planu.

Balbina pisze...

Hania przeczytałam komentarz i teraz to już w ogóle Cie podziwiam, twarda z Ciebie Babka. Gratuluje i odwagi i wszystkiego.
Powiem Ci, że mnie też obecnie lekarze gin. dobijają w tamtym roku dwa razy mnie położyli do szpitala z diagnozą rak jajnika i dwa razy stwierdzili, że nie wiedzą o co chodzi. Przez te zawirowania właśnie straciłam prace i chęć życia na kilka miesięcy. Miałam markery podniesione, guza 8 cm, który był a jak znalazłam się w szpitalu to dziwnie zniknął. Ponoć to silna endometria i guzy czekoladowe, radzą abym wycięła sobie jajniki. Niedługo idę na kontrolę, nie cierpię tego.

Elliza pisze...

przeczytalam komentarz Balbiny, ja jak ona tez nie wiem gdzie jest ta magia??? jak mi ktos powie o kolejnym dziecku to sie odrazu denerwuje, przeciez jeszcze nie wiem jakie to bedzie to raz, dwa mam 36 lat trzy lekarz sie zdziwil kiedy zaszlam w ciaze w 3 miesiace a nie lata, bo tyle co wycieli mi polip z macicy i mam policystyczny jajnik (ktory mysle wyciaciac!!) a i cos tam jeszcze mam na macicy po 50 tce ma sie zaczac z tym cyrk,bo rosnie od strony zewnetrznej wiec nie ma sie jak do tego dostac, a co wychyli sie po ciazy to sie dopiero okaze.
W sumie moj maly Cud tez sie na poczatku ruszal jak malenka rybka, bombelki czasem cos mocniej sie obrucilo.
Poczekaja jak juz bedzie miec powyzej kilograma Twoja Kijanka!!!!!!!! Szczegolnie przed 34 tygodniem kiedy mozg nie kontroluje swiadomych ruchow, tylko kopie jak popadnie, byle duzo i szybko :)
Ciesz sie wiosna, wystawiaj sie na witaminke D i jedz tluste ryby jak losos, konieczne dla rozwoju malenstwa, u nas dzisiaj o dziwo slonecznie choc jesiennie.

anitamm pisze...

przesyłam dla was uśmiechy :-), dzienniczek-pamietniczek taki wzruszający jest...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...