Blog ten jest pamiętnikiem historii narodzin mojego syna.
O Raphaela walczyłam 10 lat.
Przeszłam kilka operacji, 3 zabiegi in vitro.
Trzeci zabieg dał Nam syna.
Oto nasza historia.

sobota, 20 listopada 2010

IN VITRO Mroźniak Pierwszy



Wczoraj o godzinie 16.41 uśmiechnięta Pani Doktor z uśmiechniętą Panią pielęgniarką i przy asyście trzymającego mnie za rękę Pana Kota, dokonała cudu.
Cud, rano po rozmrożeniu miał 8 komórek,a o 16.00 już 12.
Mroźniak Pierwszy- przeleżał i czekał na nas od 28 kwietnia 2010 r.
Miałam nadzieje, robiłam wszystko aby pozwolona nam przyjąć dwa embrony. Na miejscu okazało sie że rozmrozili tylko jeden. A tak chciałam bliźniaki.
Wariatka. Tyle czasu staraliśmy się o dziecko, a ja, wczoraj na chwilę przeczepiłam się, że jeden embrion.
To takie kosmiczne, nierealne, a jednocześnie okazało sie takie prawdziwe i naturalne.
Wczorajszy transfer, był naszym pierwszym transferem. 28 kwietnia i 9 czerwca 2010 r zostały pobrane komórki jajowe plus chłopaki Pana Kota i po powstaniu łącznej ilości 6 embrionów
2 w pierwszym i 4 w drugim etapie, wszystkie mroźniaki zostały zamrożone aby poczekać do przeprowadzonych na mnie operacji.
Dlaczego kosmiczne a jednocześnie naturalne?
Bo przy całej technice przy całym cudzie-według mnie-cudzie in vitro, to co sie dzieje potem to natura.
Myślałam, że może jakoś go tam - no nie wiem przykleją , zszyją, podeprą, aby nie wypadł, a oni tylko wprowadzili mroźniaka pomiedzy dwoma bąmblami powietrza i tak zostawili.
Godzinę poleżałam na łóżku, a za oknem szukałam oznak zmian. Doczekałam się widoku rozpogadzającego się nieba i panoramy uspokajającej się Brukseli.
Do ciąży przygotowywałam się od ponad roku. To ponad rok temu zredukowałam ilośc wypalanych papierosów z prawie 1,5 paczki dziennie na 0.
To od 10 miesięcy nie wypiłam ani gramu alkoholu. To od kilkunastu dni łykam folik i zaczynam witaminki.
To teraz leżę i się relaksuje. Moge tylko tyle, cała reszta należy własnie do natury.

1 grudnia robimy w szpitalu test ciążowy.
Jeśli okaże się, że jesteś już z nami, chyba dopiero wtedy dopadnie mnie szok.
Jeśli okaże się, że nie-będę na Ciebie dalej czekać i próbować.\

5 komentarzy:

Edi pisze...

Trzymam kciuki!!!!

Zosia pisze...

Powodzenia :) Dobrze, że nie przejmujesz się tymi wszystkimi głupimi gadkami kościelno-etyczno-starobabowskimi! Tak trzymaj! Pozdrawiam :)

Bellisima pisze...

co ja tu czytam...tysiac kcukow trzymam:):)ach...coraz bardziej Cie lubie:):):)

Karolina pisze...

Przeczytałam, wzruszyłam się okropnie i wiem, że wróce czytać jeszcze o Twoich, Waszych postępach.
A teraz mocno trzymam kciuki.

Balbina pisze...

no to już teraz kojarzę rożne fakty.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...