Już się cieszę, bo obojetnie jak zwariowane plany snuję już na Twój temat, np zastanawiam sie jaki zawód wybierzesz,to i tak na start dostaniesz niezłe dary.
Będziesz gadać i pisać przynajmniej w 5 językach.
I świat otworem i rób se co wtedy chcesz.
No bo w domu i z rodziną po Polsku, ja nie z tych co się wstydza korzeni.
W szkole obowiazkowo francuski, flamandzki, niemiecki, angielski.
Rodzina równiez zamieszkuje hamerykę-więc z angielskim nie bedziesz miało problemu.
Rodzice Chrzesni to następcy Toni Halika-co roku na innym kontynencie.
Padre Kot gada dobrze po francusku i niemiecku, ja kalecze angielski i fr.
Ciocia Aneta podszkoli we flamandzkim-prosze wiano gotowe.
Zresztą tą międzynarodowość to chyba już masz w genach.
Wyliczam-
Ja przedmatka-korzenie zza wschodnich granic, gdzieś Litwa sie kłania, a z drugiej Kaszuby. Ja juŻ rodowity Polak z rodziną w Pl i w Hameryce.
Padre-osz tam jakaś szlachta w korzeniach-chyba jakiś herb, ale nie jestem pewna, muszę spytać prabaci. Ogólnie Pl plus Germany.
Ty poczęte w Belgii przy pomocy lekarzy Belgijskich. Potem lekarz z krajów arabskich przy muzyce etnicznej pomógł Ci zamieszkać u Nas.
A teraz lekarzem, który poprowadzić ma Nas do celu, okazał się chudziutki, blondaskowaty rodowity Anglik.
No i jak ja nie mogę sobie przy tym wszystkim pomarzyć, że bedziesz pilotem, stewardessą, ale przede wszystkim szczęśliwym człowiekiem.
Buziole w kregosłup.
65 mm szczęscia.
22 mm mądrej głowy.