Blog ten jest pamiętnikiem historii narodzin mojego syna.
O Raphaela walczyłam 10 lat.
Przeszłam kilka operacji, 3 zabiegi in vitro.
Trzeci zabieg dał Nam syna.
Oto nasza historia.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Przerośnięte HARIBO tańczy hołupce.



Wreszcie zostaliśmy z Padre Kotem podłączeni do Matrixa. Istniejemy.
No bo jak Cię nie ma w Matrixie, to tak jakby Cię wogóle nie było.
A Ty? A Ty jesteś i to jeszcze jak jesteś.
Drzemki dzienne znudziły Ci się-hura, na szczęście nie wywołujesz u mnie odruchów belble twarzą w twarz z muszlą klozetową-hura, hura.
Jesteś za to przyczyną lekkiego zidiocenia swoich przyszłych rodziców.
Najlepszym przykładem tego stanu umysłu jest Padre.
Niby jest dorosły, niby wszystko wie, niby sam przecie trzymał za łapę i asystował przy wszystkim.
Niby przy każdej wtaszczonej przeze mnie kolejnej reklamówce z ciuchami ogląda nabytki i kiwa głową z aprobata, ale...
Ale jak przybywszy do domu z radiością oznajmiłam, że Anetka ma dla nas łożeczko dla dziecka- to go zatkało. Takie oczy zrobił i że cococoooo...? jeno spytał.
Śmieszny ten Twój Padre-ciuchy- proszę no problemos, ale łóżeczko, to już takie wielkie i namacalne i wogóle MEBEL JEGO DZIECKA. Prawie mi zemdlał.
Matka Twa nie jest wcale lepsza.
Po tym jak Cię widziałam już kilkakrotnie, bo w między czasie wystraszyłeś Nas i zrobilismy nadprogramowe usg.
No więc po 3 wizytach, przy ostatniej czwartej wpadłam w histeryczny bełkot i zidiocenie językowe mi sie na mózg rzuciło.
Bo nagle, nie wiadomo skąd, nie zobaczyłam jak do tej pory, jak to nazwała nasza lekarka misia Haribo, tylko zobaczyłam Ciebie.
Z dłuuugimy rekoma, nogami, tańczącego coś pomiędzy lambadą a krakowiakiem.
Kiedy ty tak zdarzyłeś wyrosnąć, jak, co. Całe 5,5 cm miłosci.
Rżąć na całe gardło, kiedy tu mi Pani Dr Usg wpycha, a ja tu hichocze, a im wiecej hichoczę tym ty bardziej tańczysz, zapomniałam całkowiecie francuskiego i zamiast
spytać się, czy masz na pewno dwie recę i nogi to ja rezolutnie zadaję pytanie-czy moje dziecię ma - WSZYSTKIE cztery ŁAPY.
Ale i tak tekstem miesiąca, a może nawet roku, jest pytanie zadane mi przez Padre Kota w zeszły wekeend.
Po moim powrocie z pracy, doczłapując do kanapy Padre spojrzał i przemówił- OOoo, A CO CI SIE STAŁO W BRZUCH?
Zidiocenie totalne.

USG z 26 stycznia masz 2,5 cm.



USG z 9 lutego kawał człowieka już 5,5 cm.


Ps. Kochamy Cię-Walentynki.

9 komentarzy:

Inkwizycja pisze...

Nie uwierzysz, kochana, ale PRZED MOMENTEM dosłownie sprawdzałam, czy aby nie dałaś znaku zycia ;-)) Troszkę się tu o Ciebie - o Was martwiłam, lekutko tak ;-))
Ale rozkoszny Twój Mroźniaczek, rośnie cudnie!
Fajne macie Walentynki, Wasza Trójeczka! ;-)
Ściskam bardzo czule!

. pisze...

nareszcie !!! mroźniaczq kochany jak dobrze że ciocia jest przytomna te twoje zidiociałe rodzice zanim dasz czadu na lifie to mi zidiocieją na maxa - do doktora łapy ?! wstyd ale i tak są kochani buziaki walętynkowe moje maleństwo

Marchewka Dracoolina pisze...

Gęba mi się śmieje do monitora, do Ciebie, do Padre Kota, a nade wszystko do Waszego Mroźniaczka nie-takiego-już-maleńkiego-nie-nie! Pamiętam ten szok, tę zmianę, kiedy z Haribo naraz powstaje człowiek! Byliśmy na USG w 8-ym tygodniu i tam jeszcze właśnie maleńkie takie Haribiątko oglądaliśmy. A potem poleciałam na 3 tygodnie do Polski (bez małżonka) i nadprogramowo w 11ym tygodniu poszłam na USG z moją maminką (przestraszona nieco po locie). I co widzimy?? Człowieka!
Tańczącego człowieka, z rękami, nogami, palcami, głową, ramionami, klatką piersiową, i co tam jeszcze! Tańczył tańce łamańce, a my z mamą patrzyłyśmy w monitor jak małpki w gnat :) Oto we mnie, jeszcze po cichu, jeszcze całkiem ukryty przed światem - był człowiek, człowiek zupełny, tyle że w mikroskali :)

Tak mnie cieszy widok Waszego Mroźniaczka! Szalejcie dalej, z zakupami, łóżeczkami, poplątaniem mowy i pomieszaniem rozumu - jak nie teraz szaleć to kiedy? Dzieje się przecież CUD :)

ambiguity pisze...

no w końcu :) już parę razy sprawdzałam czy nie wróciliście martwiąc się bardzo o Was. Dobrze że jesteście i dobrze że jest dobrze - buziaki dla już nie-misia-haribo :)

ambiguity pisze...

kobito tak jeszcze ze dwa tyg temu wzdęcia miałam nieziemskie - i do tego aż wstyd przyznać - gazy - nawet po chlebie czy wodzie
; ) na szczęście przeszło :)

Bree pisze...

Uff Jestes/cie :)
Slodki misio Harbibo :D pozdrawiam

Kasia pisze...

nareszcie !!!!!
witamy w prawdziwym świecie :)
Mroźniak urósł baaardzo - toż to teraz mały niedźwiadek a nie miś haribo ;)
a ciążowe zapalenie mózgu rzecz normalna, potem zamienia się tylko w pieluchowe zapalenie mózgu i sama nie wiem, które gorsze ;)
buziaki

Zosia pisze...

Fantastycznie, że u Ciebie takie dobre wieści! Naprawdę przemiło jest czytać takie wpisy :-) Uśmiech sam wykwita na twarzy i człowiek się radośnie śmieje i cieszy Waszą radością :-) Pozdrawiam ciepło :-)

Kerry-Marta pisze...

Haniu wiesz powiem ci ... że to wszystko ... normalne, teraz w waszym swiecie. Ciepluskie przytulaski.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...