Blog ten jest pamiętnikiem historii narodzin mojego syna.
O Raphaela walczyłam 10 lat.
Przeszłam kilka operacji, 3 zabiegi in vitro.
Trzeci zabieg dał Nam syna.
Oto nasza historia.

czwartek, 20 października 2011

Męska rzecz-Namaczanie żywiołu

Wróciliśmy.
Ale zanim zaprezentuje Krasnala Greckiego, chronologicznie wstawię zdjęcia Twoje z Padre sprzed podróży.
Bo to była bardzo ważna chwila-Wasze pierwsze namaczanie.
Taka męska sprawa pomiędzy synem a ojcem - oswojenie jednego z żywiołów.





PS miejsce do całowania dla taty i mamy
DES BISOUS POUR PAPA ET MAMANT


13 komentarzy:

ambiguity pisze...

a ja mojego małża nie mogę namowić na wspólną kąpiel z potomkiem

Bree pisze...

Rytual namaczania - niesamowita chwila.
buzka

ystin pisze...

Miejsce do całowania idealne!!
a ten wzrok!! to będzie kowboj...
my tez uwielbialismy się kąpać z chłopakami i oni też, ale juz za duzi, w sensie objetości ( i my tez...) bo się nie mieścimy razem....znaczy trzeba większą wanne nabyc..
całuski dla całej rodzinki!

ankaskakanka pisze...

Fajnie. Cudna więź się stworzyła pomiędzy tata a synusiem. Pozdrawiam

anieska pisze...

Zdjęcia są niesamowite jak i sama chwila namaczania!
A miejsce do całowania idealne! Myślę, że już nie raz wycałowane przez mamę i tatę:)

Inkwizycja pisze...

To cudny rytuał i niesamowita więź między Twoimi wspaniałymi chłopakami... Pupka w sam raz do całowania, w ciuszku i bez ;-))
Zajrzyj do mnie, cos tam jest dla Ciebie ;-))
Ściskam czule!

BiG m pisze...

słitaśny!! :-)

mika - monika pisze...

adorable :)

Dorota pisze...

Zdjecia cudne:) a maly rosnie jak na drozdzach :)

pozdrawiam cieplusio

betti312 pisze...

Oj jak fajniusio. Raszko rośnie na mistrza pływania! Pozdrawiam cieplutko :*

Konwaliowa Bombonierka pisze...

A! No wreszcie....
Mały cudny, taki okruch na tych Tatowych dłoniach.... i w tj pianie jak kruszynka...


sama bym wycałowała to małe różowe dupsko:*

Całuję i tęsknie:*

a.pe pisze...

Cudnie... Moi mężczyźni jeszcze nie praktykowali wspólnej kąpieli. Na razie tata kąpie Antolka, ćwiczy z nim i takie tam męskie sprawy, ale może czas na następny etap w budowaniu ojcowsko-synowej więzi?

A pupka przeurocza jest. Nic tylko całować, całować i całować...

Czy ten wpis oznacza, że już wróciliście? Zawsze tak mi trochę pusto, kiedy wyruszacie na kolejną wyprawę i nie mogę się doczekać Waszego powrotu...
I fajnie, że Malego tak przyzwyczajasz od samego początku. Że pokazujesz mu świat (dosłownie i w przenośni). Ja nigdy nie miałam odwagi, żeby sama wyjechać za granicę. Może kiedyś w końcu uda się z Antkiem?

Balbina pisze...

miejsce do całowania boskie, buziaki dla was
Balbina

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...