Blog ten jest pamiętnikiem historii narodzin mojego syna.
O Raphaela walczyłam 10 lat.
Przeszłam kilka operacji, 3 zabiegi in vitro.
Trzeci zabieg dał Nam syna.
Oto nasza historia.

piątek, 17 czerwca 2011

Owłosiony SŁOŃ



Jestem padnięta.
Trzy godziny w szpitalu, sześć pobrań krwi, pipi za każdym razem-buuuuu.
Olałam dziś pracę.
Nie mam siły udawać że jestem siłaczką.
Dziś nią nie jestem.
Leżę, śpię, drapię psy za uchem i czytam książkę o naiwnych kobietach.
W środę wyniki testów.
Czuję się jak słoń.
Jestem WIEEEELKAAAA- niestety w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Ps moje marzenie-
Móc się wreszcie normalnie ogolić.

,

13 komentarzy:

ambiguity pisze...

wszystko to minie, ale jak to minie to się na dobre dopiero zacznie!

ystin pisze...

ja marzyłam jeszcze o samdzielnym zawiazaniu butów,a w ostatnim etapie zeby wogóle zobaczyc stopy! ja to byłam wielka!!! 120 kg przy porodzie!! mówię Ci: masakra!
Całuski.
PeeS.trzymam kciuki za wyniki!

Bree pisze...

oj tam oj tam :)
Trzymam kciuki :)

byziak pisze...

heh - pamiętam to uczucie :)
Najpierw będzie jeszcze troszkę bardziej słoniowato ale za to potem będzie cudownie :)
Trzymaj się i daj sobie czas na relaks i odpoczynek :)

Elliza pisze...

jesli u gory kalendarium prawde mowi to dopiero 29 tydzien, a to jeszcze kupe czasu masz.
ja sie tak bardzo ale to BARDZO ciesze ze mam to juz za soba a mala lezy obok i mruczy ze slowa nie opisza.
Olivia sie tak krecila do konca wywalala plecki na przod mojego brzucha, machala lapkami, meczyla ja czkawka, ciezko bylo i chodzic i lezec.
trzymaj sie i szykuj bo naj lepsze jest w momencie kiedy poloza Ci synka na piersiach.

lo pisze...

Wypoczywaj. Pewnie jeszcze niejeden kryzys przed Tobą, ale świadomość zbliżającej chwili spotkania z synkiem "twarzą w twarz" pewnie trochę pomaga.

ivcia pisze...

OJ, tam nie przesadzaj...pięknie wyglądasz.
Odpoczywaj sobie, relaksuj się i olej wszystko...w końcu jesteś w ciąży :)
Całuski dla Ciebie i w brzuch dla Raphaelka.

Kasia pisze...

hehe owłosiony słoń - dobre dobre
mnie na szczęście męczyły tylko opuchnięte nogi plus żylaki i potworna zgaga - jako, że ja przed ciążą ważyłam całe 49 kg, a w dniu porodu aż 51, to nie czułam się jak słoń, aczkolwiek moja piłka mi też dokuczała
już masz bliżej niż dalej, wiec leniuchuj ile wlezie, bo potem rzadko będziesz miała na to okazję :)
buziole

ankaskakanka pisze...

Marudzisz, trochę włosków nie zaszkodzi, nasze pokolenie depiluje wszystko i wszędzie , a nasze matki, tylko to co było widać. Poproś Swojego, niech pomoże.

Inkwizycja pisze...

No to olej pracę i odpoczywaj! Czy Ty nie miałaś iść na zwolnienie?! Leż na hamaku i niech Cię chłopaki obsługują i traktują jak królową, a co! ;-))
Ściskam czule!

Marchewka Dracoolina pisze...

Mam chwilę i czytam, i piszę szybko! Trzymam kciuki za wynik testów, mam nadzieję, że słonko Twoje takie duże samo z siebie, a nie przez cukrzycę - ja sama ważyłam przy narodzinach 4150, moja koleżanka urodziła niedawno syna około 4300. A jeśli to ten czarniejszy, cukrzycowy scenariusz... Ostatnio mam wrażenie, że większość bliskich mi dziewczyn ma cukrzycę w ciąży, i całe szczęście nie ma żadnych innych komplikacji, ani dla nich (tylko ta dieta...), ani dla dzieciątek, a wszystko po porodzie mija jak ręką odjął. No ale mam nadzieję, że Twój synek taki po prostu sam z siebie jest!

Czytałam o Twoich zakupowych dylematach, hehe, ostatnio akurat się u Muchomorki rozpisałam nieco w temacie (akurat dziecię moje spało chyba, więc była okazja), pod cyckowym postem. Tak jeszcze w nawiązaniu - ten jeden smoczek-uspokajacz, który macie w razie awarii, polecam wygotować sobie zawczasu, bo jeśli rzeczona awaria nastanie nie będzie na to czasu, ani do tego głowy. Laktator ja miałam kupiony wcześniej, żeby pomógł mi pobudzić laktację (wiedziałam, że będę miala cesarkę), no ale pisałam o nim u Muchomorki. Absolutnie nie potrzeba go kupować wcześniej, ale pewnie dobrze by było wcześniej zdecydować, jaki w razie czego PrzedPadre ma lecieć nabyć, bo jak przyjdzie potrzeba to znów - ni głowy, ni czasu :) Sudocrem nam się przydał, no ale na pewno nie ta największa puszka, średnia z powodzeniem starczy, wydajne to. Od normalnego niemowlakowego płynu do kąpieli zaczynaliśmy, ale skóra była sucha i zaczerwieniona, więc się w trybie szybkim przerzuciliśmy na Oilatum (choć całą ciażę się przed nim broniłam, uważając, że nie ma sensu od razu zakładać, że dziecko będzie mieć wrażliwą skórę) i od razu niebo lepiej. Ale ta wrażliwość mija, jak William miał 4 miesiące zaczęliśmy używać różnych niemowlakowych i żadnych problemów. Pieluchy kupowate wrzucaliśmy do zapachowych torebek na nie właśnie i do (zwykłego wiadra), niedroga sprawa, a była różnica :) Termometr i tak najbardziej wiarygodny zwykły dotyłeczkowy, tu nie ma zmiłuj - z giętką końcówką za całe kilkanaście złotych. Z tego co podczytałam w komentarzach to Kasia ma rację, warto zainwestować w karuzelkę na łóżeczko na pilota, bo te nakręcane grają dwie minuty i od nowa lecisz nakręcać, więc rzecz mija się nieco z celem (my mamy n apilota, bo jak w ciąży byłam to kupiliśmy bardziej estetyczną pewnie, ale nakręcaną, nad łóżkiem sobie powiesiliśmy i się gapiliśmy, no ale to nakręcanie co dwie minuty kazało nam estetyczną karuzelkę oddać).

Co za komentarz wielki jak (owłosiony) słoń! :) Buziaki dla brykającego w brzuszku Raszka, trzymam kciuki, pa!

Wirtualne Anomalia pisze...

Jestem młodą mamą, urodziłam trzy miesiące temu (przez cesarskie cięcie) i a propos "owłosienia", kilka tygodni przed porodem, na wizycie lekarskiej rzuciłam hasło, że depilacja z takim brzuchem, jest lepsza niż sama joga! Domyślam się, że jesteś zdenerwowana i podekscytowana. Moja rada: wrzuć na luz. I Tobie to zrobi dobrze, a Maluszkowi jeszcze lepiej. Chociaż cukrzyca ciążowa to zapewne nic ciekawego, jeśli potwierdzą się obawy lekarza. Trzymam z Córcią kciuki (ona piąstki bo dopiero odkrywa swoje możliwości).
Canimus

anitamm pisze...

ściskam cieplutko i trzymam kciuki)))))))))))))))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...