Blog ten jest pamiętnikiem historii narodzin mojego syna.
O Raphaela walczyłam 10 lat.
Przeszłam kilka operacji, 3 zabiegi in vitro.
Trzeci zabieg dał Nam syna.
Oto nasza historia.

niedziela, 15 stycznia 2012

Świadome IVF, JA, Kościól, Zabijanie Embrionów. Moje zdanie

Dziś chciałam odpowiedzieć na komentarz pod ostatnim moim postem.
Nie dla mojego syna, tylko dla osób, które tak jak Izaura szukają odpowiedzi na pytania.
Często odpowiadam na maile prywatne przysyłane do mnie od kobiet takich jak ja - dziś odpowiem publicznie tutaj.
Postaram się najkrócej i na temat.

Oto fragment komentarza-cyt.
"...nie ośmieliłabym się oceniać czyjejś decyzji, bo tylko ten, kto cierpi podobny ból niemożności zajścia naturalnie w ciążę,
potrafi to zrozumieć - jakkolwiek dziwnie teraz to zabrzmi - jestem na nie co do samego in vitro.
Bo chciałam wiedzieć, dlaczego Kościół mówi nie. Lubię wiedzieć, o co chodzi. Chce znać prawdę, nie interesują mnie półprawdy i gówno-prawdy, że sparafrazuję klasyka ;)
A lekarze, dla których to biznes, nie kwapią się do dokładnych wyjaśnień. Że aby mieć jedno dziecko, trzeba przejść czesto kilka razy przez całą procedurę i męczy się nie tylko matka,
ale i mrozi, a jak trzeba, to i zabija zarodki, a trzeba wyprodukować ich kilka-kilkanaście. Ile musi zginąć dzieci, żeby mieć jedno? Dla mnie zarodek=dziecko, bo nie wyobrażam sobie,
ze do któregoś tam tygodnia to martwy zlepek komórek czy też płód, a potem nagle (jak?) "człowiek", zresztą naukowcy(biolodzy, chemicy, biotechnolodzy) też tak sądzą.
Dalej: z in vitro są często ciąże mnogie,
wiele osób ich nie chce, lub jedno/kilkoro dzieci zagraża innym, i wtedy też się usuwa.
Człowieka się usuwa. I decyduje, którego. Czy mamy prawo? Dalej: duża szansa na poród przedwczesny,
czyli problemy ze zdrowiem dziecka. Dlaczego się o tym oficjalnie nie pisze? Ja chciałabym mieć świadomość, na co się decyduję.
Kościół jest do de, bo tylko gromi, zamiast wyjaśniać, lekarze też, bo nie mówią wszystkiego. Ło matko, ależ epistoła.
Kończę więc, przepraszając i nie miej mi za złe, że przedstawiłam swój punkt widzenia. Nie krytykuję nikogo, nie mnie sądzić.
Dzieci są kochane i cudowne - wszystkie! izaura..."


JA
Dzięki medycynie mam Raszka. Nie byłoby to możliwe w drodze naturalnej.
Metoda IVF nie była moja fanaberią, ani wynikiem późniejszego macierzyństwa.
W wyniku komplikacji wycięto mi obydwa jajowody.
Znaleziono u mnie również cysty na granicy raka, które mogłyby doprowadzić do usunięcia jajników.
Mój lekarz prowadzący zdecydował abym przeszła dwie kuracje hormonalne, jedna po drugiej i zamroziła embriony, gdyby okazało się, że i jajniki musimy osunąć.
Na szczęście należę do kobiet, które "produkują" bardzo mało jajeczek.
W pierwszej próbie-dwa, w drugiej-cztery.
Ze wszystkich jajeczek udało się uzyskać embriony.
Wszystkie 6 zostało zamrożonych. Pierwszy Mroxniaczek nie wybrał nas. Drugi-to Raszko.
Pozostały cztery embriony-dla Nas to cztery życia, czterech synów takich jak Raszko.
Każdemu damy szanse zostania naszym dzieckiem.
Nikogo nie zabije, nie wyrzucę na śmietnik, nie oddam.
W tym roku będziemy czekać na kolejnego mroxniaczka.

Męczący i bolesny proces IVF
Proces In vitro-nie boli.
Nikt się nie męczy nie cierpi. Robi się serie zastrzyków, ja robiłam sobie je sama.
Śmieszy mnie zawsze jak słyszę ze jest to jakiś MAGICZNO-TORTUROWNICZY proces dla matki i najbliższych-BZDURA.
Poród naturalny-o to boli.


Kościół, lekarze. Polska-Świat.

Największy problem, embriony.
Rozwiązanie-ŚWIADOME MACIERZYŃSTWO IN VITRO.
Kiedy ludzie chcą dziecka, pragną go, czekają latami, istnieje taki moment kiedy zrobi się wszystko aby rodzicem zostać.
In vitro jest cudem medycyny danym człowiekowi. Niestety w Polsce cud ten, dany jest osobom, które muszą oprócz procedur niejednokrotnie zapożyczyć się aby do nich podejść.

W Belgii mam 8 prób darmowych. Mam komfort psychiczny, że jeśli nie tym razem, to moja rodzina nie zostanie na ulicy, bo komornik puka po ratę kredytu, tylko spokojnie czekam na następną próbę.
W Polsce, aby dać rodzicom szansę na dziecko kobietom zostają pobrane komórki-może być ich po kuracji nawet kilkanaście i wszystkie jajeczka zostają zapłodnione.

Tu według mnie powinna wkroczyć-procedura pytania się rodziców ile embrionów-dzieci-chcą aby było poczętych. Kłania się wizyta u psychologa- w B to norma dla każdej pary.
To ten moment należy do rodziców aby podjąć decyzję ile dzieci chcą mieć.
Jeżeli istniało by ŚWIADOME INVITRO-największy problem związany z selekcja, "wyrzucaniem" embrionów nie istniałby.
Kobieta chce mieć jedno dziecko, wybieramy jajeczko, dochodzi do zapłodnienia, powstaje embrion ,który dajemy rodzicom.
Nikogo nie mordujemy, nie wyrzucamy.

Świadomość człowieka polega na tym, że jeśli embriony są zamrożone to wcześniej czy później ktoś zadzwoni ze szpitala z pytanie-CO Z NIMI. I wtedy należy dokonać wyboru. Kciuk do góry, albo w dół.

Obawiam się jednak, iż dopóki procedura In Vitro nie będzie tak koszmarnie droga i jednocześnie intratna dla prywatnych klinik-moja propozycja ŚWIADOMEGO MACIERZYŃSTWA IV-to utopia.

Na marginesie TYLKO KOŚCIÓŁ W POLSCE JEST TAK Zawzięcie I JAWNIE PRZECIWNY METODZIE IN VITRO. W Belgii moim sąsiadem jest katolicki ksiądz-jedna z osób dopingująca nasze poczynania
Nie wyobrażam sobie,
aby tu ktokolwiek pozwolił sobie na negatywną opinię na temat IV.

Ciąże mnogie.

Ilość embrionów oddanym rodzicom jest normowana prawnie. W Belgii po 36 rż są to dwa embriony.
Nie ma możliwości oddania rodzicom 10 embrionów a później ich aborcja-nie mam pojęcia czy gdziekolwiek na Świecie jest coś takiego możliwe.

Poród przedwczesny.

Nie istnieje żaden medyczny związek pomiędzy dziećmi poczętymi metodą In Vitro a porodem przedwczesnym.
Dziecko IV jest takim samym dzieckiem jak każde inne.
Mój syn jest wcześniakiem, 1 miesiąc do przodu.
Ma 5 miesięcy 72 cm i 9kg wagi.
Nie choruje-jest doskonały.

To na tyle. Taka jest moja opinia.
Oczywiście z przyjemnością odpowiem na kolejne pytania.
Buziole

21 komentarzy:

ambiguity pisze...

moje zdanie na temat invitro znasz, a Raszko ładnie waży

ZEZULLA pisze...

Ja jestem JAK NAJBARDZIEJ ZA.
Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, by Raszka nie było- choć osobiście nie dane mi było Was poznać. To, że Raszko jest, wydaje mi się tak naturalne, że bardziej naturalniej się nie da.

córka pisze...

podziwiam Twoją determinację.
dzieci to skarb, nieważne jak poczęte.
buziaki dla Raszka.

Bellisima pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Bellisima pisze...

Brawo Haneczko!Kosciól wypowiada sie w sprawach o ktorych nie ma pojęcia,nigdy nie potrafilam tego zrozumiec...niech nie gania matek ojcow ktorzy pragna tak bardzo miec dziecko,niech nie woza sie furami:)niech pieniadze ktore tak chcetnie biora przekaza chocby do Afryki gdzie glodują dzieci.Nie przeszkadza im pedofilia w kosciolach,dzieci ktorych rodzicem jest ksiadz i wiele wiele innych rzeczy.....najpier niech posprzataja SWOJE podwórko a potem grzmia z ambon jakie to czy tamto niemoralne-Jeszcze o jednym musimy pamietac..kazdy z nas ma swoja moralnosc i swoje sumienie i tylko tu w naszym sercu powinnismy rozwazyc co jest dobre a co zle.Pozdrawiam serdecznie

mrs.right pisze...

Długo nie mogłam zajść w ciążę. Udało mi się w końcu bez IVF, a byłam blisko. Znam mnóstwo dziewczyn, które próbują po ilka razy. Nikt oprócz nikt nie wie, jak to boli, gdy się tak czeka i znowu beta =0. Nie życzę nikomu aby stawał przed tym dylematem, bo wtedy różne rzeczy się przewartosciowują. Brawo Hannah, za Twoje postanowienie o reszcie mrozaczków. Raszek górą!

ystin pisze...

hanuś,jesteś bardzo madrą kobietą, cudną matka i życzę, aby nie tylko Raszko miał to szczęście bycia Twoim dzieckiem! trzymam moooocno kciuki♥♥♥

Anonimowy pisze...

Dziękuję za odpowiedź. Rzeczywiście, w Belgii jest pod tym względem inaczej niż w Polsce. Ale u nas kultura medyczna lekarzy i personelu medycznego jest bardzo niska, niestety. To, co napisałam o porodach przedwczesnych, i przez to obarczonych ryzykiem wad u dzieci poczętych tą metodą, jest niestety prawdą, co zresztą przydarzyło się także Tobie i Raszkowi. Cieszy mnie, że jest tak zdrowy i wyszedł z tego bez szwanku! Co do stanowiska hm, konserwatywnego polskiego Kościoła w tej kwestii, to w przypadku np. zmian posoborowych okazało się dla niego bardzo dobre w porównaniu do kościółów w Belgii np., gdzie Polacy będący na mszy nie wiedziały, kiedy się ona zaczyna, a kiedy kończy, kiedy jest Komunia św. - ale to na marginesie.
Co do wypowiedzi Belissimy, to niestety widać, że nie ma pojęcia, o czym pisze, bo: 1) to właśnie Kościół wspiera misje i ubogich, organizuje "okienka życia", przyjmuje narkomanów, matki itp.(zajmują się tym zakony i Caritas, 2) Kościół - przy pomocy Kongregacji Nauki Wiary - której przewodniczył niegdyś obecny Papież - naukowo, angażując najtęższe umysły nie tylko uczonych-chrześcijan, bada takie sprawy, jak zagadnienia bioetyczne, in vitro itp. I naprawdę robi to długo, dogłębnie i wszechstronnie - czytałam kiedyś ich protokoły, a trochę się na tym znam, bom redaktor książek naukowych. Więc Belissimo - trzeba mieć choćby podstawową wiedzę na temat, o którym się wypowiada, a nie powtarzać popularne opinie. Kościół się zmienia, przeprasza za błędy, i to jest cenne. I też trzeba to docenić. I modlić się za księży.
Co do in vitro, to Kościół stoi na stanowisku, że najwłaściwsze warunki poczęcia to te naturalne. Wszelkie medyczne zabiegi uważa za hm, niestosowne. Co zaś do zdania księży na ten temat, to pewnie każdy ma swoje, a wielu jest po prostu niedouczonych.
Zakończę zdaniem z rekolekcji o. Daniela Ange, które przed kilku laty trzepnęło mnie na całe życie:
"Przy poczęciu obecne są trzy osoby: mama, tata i Duch św. :-O:-O:-O:-O:-O Bóg chciał każdego z nas. Bardzo. Niezależnie, w jaki sposób zostaliśmy poczęci: wpadka, gwałt, kazirodztwo...:-O:-O:-O:-O Tak, Bóg wtedy bardzo cierpi, ale chce KAŻDEGO dziecka, i dlatego jest obecny przy jego poczęciu, nawet gdy to się dzieje przemocą".
Cóż, wolna wola człowieka...
Pozdrawiam najserdeczniej, a dla Raszka buziol :* Izaura
PS. Jeszcze muszę napisać - przepiękna muzyka tu gra.

ankaskakanka pisze...

Słyszałam od Katolików, że po In vitro rodzą się " potwory"- przepraszam za użycie słowa. To usłyszeli na mszy albo w radiu Maryja. Chore. Żaden protestant nie potwierdzi Ci tych słów. Znasz moje zdanie na ten temat. Dobrze ze mieszkasz w Belgii i miałaś taką możliwość na poczęcie dziecka w innych warunkach niż w kraju. Pozdrawiam

betti312 pisze...

Hanuś trzymam kciuki za dalsze próby aby Raszko miał rodzeństwo!! Nie przejmuj się jadem jaki się tu wkradł. Nie no nie mogę więcej pisać bo po co mam się dalej wkurzać.

mika - monika pisze...

Haneczko - każdemu brzdącowi życzę tak MĄDREJ ŚWIADOMEJ MAMUNI !!!!
i dopiszę dla Izaury że koleżanka po kilku poronieniach zdecydowała się na invitro - ma bliźniaki cudne mądre piękne !!!!
to my decydujemy nasze sumienie nie kościół

elffaran pisze...

Mam synka z in vitro. Dziecko idealnie zdrowe, urodzone o czasie. Naturalnie nie udało się przez 5 lat.
To co Kościół Katolicki mówi o in vitro to świadome kłamstwa w celu uzyskania "większego dobra" czyli zachowania poczęć jedynie w małżeńskiej sypialni. Takie mają zdanie - ok, oby tylko ograniczyli się do własnego podwórka, a nie mieszali w prawie. Przez naciski KK kwestie in vitro nadal nie są w PL sensownie uregulowane. Mamy za mały przyrost naturalny w kraju, ale ludzi którzy chcą mieć dzieci (często są gotowi na więcej niż jedno) skazuje się na kredyty, albo rodzinną zrzutkę, chyba że są dobrze sytuowani.
I jeszcze kilka faktów odnośnie in vitro - w ogóle nie ma potrzeby mrożenia/zabijania embrionów. Można tak jak ja - uzyskać jeden zarodek w naturalnym cyklu, tyle że komórka jest pobierana i zapładniana w laboratorium. W PL mało kto z tego korzysta, ze względu na koszty każdego pobrania i zapłodnienia. Jeśli planuje się kilka podejść to rozsądniej jest wyhodować tyle embrionów "ile się da", ale nadal nie są to "setki" o jakich mówi Kościół, zwykle jest poniżej 10. Co do ciąż mnogich - po pierwsze są tacy, którzy chcą i mogą. Po drugie - są lekarze, którzy tak jak mi powiedzą kategoryczne "nie", jeśli uważają, że się nie uda. Przecież priorytetem jest urodzenie dziecka, a nie ciąża. A same embriony można oddać do prenatalnej adopcji, kolejna rzecz całkowicie nie uregulowana w PL.
A o tym z którego zarodka będzie człowiek i tak nie da się do końca zdecydować, zarówno w ciążach naturalnych, jak i tych z in vitro, niektóre zarodki giną, a inne stają się człowiekiem. Dlaczego tak, bo my też jesteśmy tylko ludźmi i nie decydujemy, tylko próbujemy. In vitro w niczym Boga nie zastępuje.

Anonimowy pisze...

Dziewczyny, mniej emocji ;) Ja napisałam informacyjnie, żeby przedstawić pogląd Kościoła, bo - w przeciwieństwie do wielu - go znam. Bez jadu. I potępiania kogokolwiek. Tylko Belissimie odpisałam nieco ostrzej, bo jej wypowiedź była dosyć agresywna. Pisałam też, że wszystkie dzieci są dla mnie cudowne, jak by się nie poczęły. A o tym bolesnym procesie IFV Haniu to przeczytałam na kilku blogach kobiet, które przeszły go przeszły i dla niech zastrzyki itp. były bardzo uciążliwe, źle się czuły itp.
Pozdrawiam:) Izaura bez bloga

MariaPar pisze...

Ja jestem za. Każde dziecko to dar.
Nie ważne jak poczęty.
Pozdrawiam
Haniu, ucałuj Raszkę ode mnie.

betti312 pisze...

Izauro, poglądy kościoła też znam, jestem wierząca i praktykująca, ale jak mamy wybierać: metodę in vitro a adopcję całkiem obcego dziecka często obciążonego- to popieram te matki które chcą mieć swoje dzieciątko i całą ciążę świadomie dbają o maleństwo jeszcze nie narodzone. A te zastrzyki to pikuś jak się urodzi takiego słodziaka jakiego ma teraz Hania. A co do różnych organizacji przykościelnych to mam inne spostrzeżenia. Pozdrawiam.

Elliza pisze...

podziwiam ze masz chec i zdrowie tlumaczyc, ja bym nie miala cierpliwosci, XXI wiek na litosc boska mamy.
Roszko rosnie ze ho ho 9 kilo juz dziewczyno targasz, ja tez! matko nadgarstki mam napuchniete a ona nic tylko na raczki. nie tylko zdrowe i doskonale ale tez cwane sa nasze dzieci.
buzki

Bellisima pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Bellisima pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Bellisima pisze...

Dopiero dzis moge odpowiedziec...Droga Izauro moj wpis nie jest odwzorowaniem pogladow inych,czy tez wynika z mojej niewiedzy.Niestety oparty jest na moich osobistych doswiadczeniach i wielu faktach,ktore wyrobily mi przed laty taka opinie a nie inna,Koscioł jest jak dla mnie skostnialy ,powinien byc wzorem dla nas maluczkich a niestety NIE jest.Mimo tak odmiennych pogladow:) pozdrawiam serdecznie...o zadnej agresywnosci w moim wpisie nie moze byc mowy bo jestem raczej stonowana osoba:)sporadycznie wypowiadam sie na blogach,ale wlasnie w tym tremacie NIE moglam milczec.Ale dosc o tym bo Haneczka nas obydwie przeswieci:):):)pozdrawiam serdecznie

zuzamoll pisze...

...jestes doskonala jak Twoj syn !!! :)

pandzioszka pisze...

witam własnie natknelam sie na pani bloga ... mam dwie córy kochane i moge sobie tylko wyobrazic co rodzice moga czuc jak nie moga miec takiego malenstwa swojego, najukochanszego ... jest pani cudowna i duzo osob niestety w polsce slepo patrzy na to co kosciół powie nie patrzac na swoje dobro ... jak dla mnie zrobila pani cos odważnego i naprawde podziwiam ... pani synek jest cudowny i jak dla mnie nie ma zadnej roznicy jak doszlo do zaplodnienia warzne ze jest taka mała istotka ktora jak nauczy sie mówic powie kosiam cię mamo i to bedzie najpiekniejsze ... a ksieza ktorzy moim zdaniem dlategpo tak mowia bo ludzie mysla ze modlitwa i nie wiadomo jakimi darami w formie pienieznej zyskaja laske u boga i on sprawi cud a niestety tak nie jest .... pozdrawiam i zycze aby synek wyrosl na wspanialego mlodzienca i duzo duzo zdrowka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...